· Na alergię chorują przede wszystkim dzieci. Statystyki pokazują, że problem dotyczy co piątego dziecka

· Za wzrost zachorowań często odpowiadają sami rodzice. Przesadna higiena i wychowywanie dziecka w zbyt sterylnych warunkach sprawia, że organizm dziecka staje bardziej podany na różne choroby, w tym alergię

· Aby uniknąć problemów, bardzo ważne jest zadbanie o odporność dziecka

 

Aleksandra Gołąb: W ostatnim czasie mówi się wręcz o epidemii alergii wziewnych. Czy te alarmujące informacje są poparte twardymi danymi statystycznymi, czy może media trochę nas jednak straszą, szukają sensacji?


Prof. dr hab. Marek Kulus: Faktycznie dane epidemiologiczne, zarówno jeżeli chodzi o alergie wziewne, jak i inne typy alergii, wskazują, że problem przybiera coraz większą skalę. To dotyczy nie tylko Polski - są to tendencje ogólnoświatowe. Trzeba przy tym podkreślić, że w krajach wysokorozwiniętych trend wzrostowy nieco zwalnia, natomiast w krajach rozwijających się krzywa narastania nadal pnie się ostro w górę. Polska zalicza się do tej drugiej grupy i cały czas obserwujemy jeszcze wzrost ilości zachorowań na alergie.


Możemy się spodziewać, że w ciągu najbliższych lat sytuacja się jeszcze pogorszy?


Można powiedzieć żartem, że w pewnym momencie dane, które spływały do nas z licznych badań, wskazywały, że niedługo zabraknie zdrowych osób, które mogłyby zachorować na alergię. Mówiąc poważnie, w latach 90. trend wzrostowy był bardzo ostry, natomiast na Zachodzie w ostatnich latach trochę spowolnił. W Polsce jest to trend nadal pnący się w górę.


Czy na terenie naszego kraju są regiony, w których ilość zachorowań jest szczególnie duża?


Wciąż widać zróżnicowanie między środowiskiem wiejskim i miejskim. Na wsiach jest nieco mniej zachorowań niż w dużych aglomeracjach. Poznań, Warszawa, Łódź, Katowice, Kraków - to miasta, w których sytuacja jest najpoważniejsza.


Jeżeli chodzi o konkretne regiony kraju, dane nie są do końca spójne. Na początku XXI w. przeprowadzono badania, które wskazywały, że alergii wziewnych najwięcej jest w Gdańsku. Z kolei badania ECAP nie potwierdziły tego trendu, za to wskazywały, że najwięcej zachorowań jest w Polsce południowej, gdzie mamy do czynienia z dużym zanieczyszczeniem powietrza.


Kto choruje najczęściej - dzieci czy osoby dorosłe, a może seniorzy?


Pierwsze objawy alergii pojawiają się w dzieciństwie. Jak wspominałem, odnotowujemy, że zapadalność na alergie wziewne ulega w krajach wysoko rozwiniętych stabilizacji. Z kolei obserwuje się tam “zmianę twarzy” alergii i ze zdwojoną siłą atakują uczulenia pokarmowe, przez co możemy mówić niejako o “drugiej fali” tej epidemii. Dzieci stoją tutaj niestety w pierwszym szeregu, ponieważ

najczęściej alergie te manifestują się we wczesnym dzieciństwie przy wprowadzaniu nowych produktów do diety, a czasami nawet przy karmieniu piersią przez matki, w których diecie znajduje się uczulający produkt.


Czy w takim razie można uznać, że jeśli ktoś przeszedł dzieciństwo i okres dojrzewania “suchą stopą”, bez objawów alergicznych, może być spokojny i już nigdy nie będzie uczulony?


Niestety nie można przyjąć, że jeżeli ktoś do tej pory nie chorował lub jego objawy nie zostały poprawnie rozpoznane jako alergiczne, jest bezpieczny. Na alergię można zachorować w dowolnym wieku. Zazwyczaj katar sienny pojawia się w wieku dziecięcym lub we wczesnej dorosłości, jednak nie jest to regułą.


Wspomina pan o tym, że u dorosłego, który nie zdaje sobie sprawy, że jest alergikiem, objawy w dzieciństwie mogły być po prostu mylnie zinterpretowane. Na jakie symptomy należy zatem szczególnie zwrócić uwagę, by alergii nie pomylić ze zwykłym przeziębieniem? Co powinno skłaniać do wizyty u alergologa?


Dzieci zapadają na infekcje górnych dróg oddechowych dużo częściej niż dorośli. Zwykle około siedmiu razy w ciągu roku. Jeżeli jednak częstotliwość tych infekcji jest większa, a objawy przewlekają się, należy wziąć pod uwagę, że może być to alergia. Oczywiście nie ma powodu, by demonizować sytuację. Podejrzenie alergii na podstawie samego kataru, zwłaszcza u noworodka, jest nieco na wyrost.


Charakterystyczne jest natomiast to, że dzieci alergiczne mają objawy ze strony górnych dróg oddechowych o wiele częściej i mają one charakter przewlekły oraz nie ulegają poprawie po antybiotykoterapii. Zwrócić uwagę powinna również sytuacja, gdy stan dziecka ulega poprawie po podaniu leków przeciwhistaminowych. Charakterystyczne jest też to, że inaczej niż przy infekcji, przy alergii nie obserwujemy podwyższonej temperatury ciała.


Czasami żartuję, że alergia swędzi. To klasyczny objaw, który może nas naprowadzić na alergię. Jeżeli obok kataru i kichania pojawia się świąd, to prawdopodobnie alergia.. Zwłaszcza, jeżeli symptomy występują nagle - na przykład przy kontakcie z kotem lub psem. W takiej sytuacji rozpoznanie jest dużo łatwiejsze.


Alergia wziewna nie jest niczym przyjemnym, szczególnie dla dzieci uczulonych na pyłki, które największe zaostrzenie objawów mają w czasie wakacji. Czy przy takiej diagnozie jest szansa na całkowite wyleczenie?


Niestety, odpowiedź nie jest zupełnie optymistyczna. W przypadku dzieci, początkowe objawy alergii często ulegają złagodzeniu. Jest tak w szczególności z alergiami pokarmowymi, ponieważ układ immunologiczny z czasem uczy się, jak radzić sobie z alergenami zawartymi w pokarmie. Zespół objawów, który nazywamy astmą wczesnodziecięcą, ustępuje u dzieci zwykle do szóstego roku życia. Z badań wynika, że dzieje się tak w około 70 proc. przypadków. U wielu dzieci do “wyrastania z alergii” może jednak nie dojść.


Można w jakiś sposób ocenić, które dzieci wyzdrowieją?


Próbując to przewidywać, opracowano algorytmy ryzyka choroby, które uwzględniają wiele czynników, na przykład dodatni wywiad u rodziców. Wówczas szansa na zmniejszenie objawów w przyszłości w oczywisty sposób maleje.


A jeżeli w rodzinie rzeczywiście pojawiały się już wcześniej alergie, czy jest coś, co rodzice mogą zrobić, by uchronić swoje dziecko przed zachorowaniem?


Do tej pory nie znamy pewnych metod pierwotnej prewencji alergii, czyli w sytuacji, gdy dziecko jeszcze nie wykazuje objawów alergicznych. Okazuje się, że w zasadzie oprócz promowania karmienia piersią i oczywiście eliminacji dymu tytoniowego z otoczenia, wszystkie inne metody nie spełniają obietnic swojej skuteczności.


Czy w takim razie można w jakiś sposób przeciwdziałać zachorowaniom u dzieci w grupach wysokiego ryzyka, jak te, które mają chorych rodziców?


Są pewne czynności, które można podjąć, jednak dotyczy to sytuacji, gdy dzieci miały już pierwsze objawy, na przykład alergiczny nieżyt nosa. Przy alergii wziewnej pierwszą rzeczą, którą należy zrobić, jest ograniczenie ekspozycji na alergen. Krótko mówiąc, jeżeli dziecko jest uczulone na przykład na alergeny sierści psa, takiego psa w domu po prostu nie powinno być.

Z drugiej strony uważa się, że w ramach prewencji pierwotnej, zwierzęta w domu pozwalają stymulować układ odpornościowy dziecka i niwelują skutki nadmiernie sterylnego stylu życia. Oczywiście zwolennicy i przeciwnicy tej teorii wciąż spierają się ze sobą w tej kwestii.


Przekonanie, że dzieci należy zachęcać do jak największego kontaktu z “brudem” na zewnątrz czy na wsi jest zatem prawdziwe?


Myślę że jest dużo prawdy w tym, że nadmierne zachowania higieniczne i skrajnie sterylne domy, źle wpływają na układ immunologiczny. Pod koniec XX w. promowano bardzo rygorystyczne zasady higieny przy wychowywaniu noworodków. Teraz takie podejście odchodzi w niepamięć.


Czyli im brudniejsze dziecko, tym zdrowsze?


Nie. To o czym mówimy nie jest oczywiście powodem do tego, żeby dziecko trzymać w brudzie i go nie kąpać - zupełnie nie o to chodzi. Powinniśmy jednak pamiętać o tym, że nasz układ odpornościowy w pewnym stopniu reaguje na czynniki zewnętrzne. Jeżeli będą to same czynniki chemiczne, gdy w środowisku jałowym pojawi się alergen, organizm może na niego nadmiernie zareagować. Zróżnicowanie bodźców środowiskowych jest jak najbardziej korzystne. Z kolei wszelka przesada w jedną czy w druga stronę, będzie miała negatywne skutki.


W kontekście alergii dużo mówi się ostatnio również o mikrobiomie, czyli środowisku drobnoustrojów, z którymi mamy kontakt na co dzień. Są pewne sytuacje, gdy mikrobiom naszej skóry lub przewodu pokarmowego, ulega zaburzeniu. Jest tak między innymi u dzieci, które przyszły na świat na drodze cesarskiego cięcia. Z tego powodu istnieje u nich większe ryzyko zachorowania na alergie. Podobnie jest przy wczesnym stosowaniu antybiotyków - mikrobiom traci swoją różnorodność i nie stymuluje prawidłowo rozwoju układu odpornościowego.


Skoro mikrobiom odgrywa tak istotną rolę w prewencji alergii, czy profilaktyczne podawanie probiotyków dzieciom, mogłoby zmniejszać objawy alergiczne?


Probiotyki w tym kontekście są trochę przereklamowane. Nie ma twardych dowodów na to, że ich podawanie u wszystkich dzieci zapobiegnie alergii. Gdyby tak było, stosowalibyśmy je w ten sposób już od dawna. Pamiętajmy, że probiotyki to też grupa wyselekcjonowanych, przebadanych bakterii, więc jeżeli je podajemy, znów nie promujemy różnorodności. Te bakterie są oczywiście korzystne i powinny być przyjmowane w szczególności w trakcie i po antybiotykoterapii, nie ma jednak powodu, by stosować je profilaktycznie.


Skoro probiotyki nie pozwalają na zachowanie różnorodności, co robić by ją uzyskać?


Przede wszystkim zadbać o zdrową zróżnicowaną dietę, która sprzyja rozwojowi korzystnej flory bakteryjnej. Pamiętajmy też, że na piknik nie musimy wybierać się z całym zestawem dezynfekcyjnym. We wszystkim należy znaleźć zdrowy umiar.